Siedzący teraz w loży
hotele zakopane |systemy wymiany liników |lokata strukturyzowana
„Siedzący teraz w loży, co swym obiciem przypominała właśnie przedział pierwszej klasy, pan redaktor tryumfująco spojrzał na obie starsze siostry, które słuchały go z mniejszą jednak egzaltacją niż poprzednio. Zatem Trumf Dukiewicz się trochę speszył. Lecz podpatrzywszy afirmatywne kiwnięcie szarego porucznika uprawiającego „nocny fach" znów ożył. — Rozumiesz mnie! — zawołał. — A pan mecenas — zwrócił się do Grossenberga. — Przecież dla mnie przynajmniej to była rewelacja... Zresztą chyba dla każdego! Literą K znaczono chałupy konfidentów! Co jak to się państwu podoba! Zjeżdża władza na wieś i od razu wie, do kogo ma się zwrócić po informacje, kto tu jest swoim człowiekiem. Psiajucha! sprytne urządzenie. I pomyśleć, do jakiego stopnia ludzie są ślepi, do jakiego stopnia nie mają nosa. Cała Galicja upstrzona była literami K i nikt tego nie dostrzegł z wyjątkiem... pokornego sługi państwa! — Trumf dyszał duma. — Więc proszę słuchać dalej — zawołał potem. — Gdy wybuchła niepodległość, ponoć jeszcze przez czas jaki litera K była na terenach Małopolski wciąż w użyciu. Aż nie przyszła reforma obyczajów policyjnych i wszystkiego nie skasowano. Bo proszę zobaczyć dlaczego... Nie mówię tego do ciebie — zwrócił się do porucznika, który wciąż sympatyzująco kiwał podbródkiem. — Dlaczego więc... Okazuje się przestawiono na inne tory... okazuje się — a tak zgodnie orzekli obaj komisarze, z którymi jechałem w pociągu — że najlepszy konfident to konfident nieświadomy. Konfidentdureń, ot co!... Płatny, świadomy swych obowiązków konfident albo coś doda od siebie, żeby się wysłużyć i przypodobać, albo coś przekręci z nadmiaru zapału, albo wreszcie sypnie się i wygada przed innymi. Najlepszych natomiast informacji dostarcza taki, który sam tego nie wie, że jest konfidentem. Po prostu wyłapuje się jakiegoś gadułę, stawia mu się wódkę i niby to po przyjacielsku z nim rozmawia. I taniej to, i skuteczniej. Facet gada, co mu ślina na język przyniesie, a zarazem mu się nawet nie śni, że już jest niejako zwerbowany do tajnej służby śledczej czy innej... Wszystko to mi przyszło do głowy — zwrócił się znów do szarego pana — kiedy opowiadałeś o swym gospodarzu, bis, bis!... Najlepszy pożytek zawsze bywa z nieświadomych naiwnych ludzi... Ot co!... A... A... a cóż to się tam dzieje dobrego — nagle zmienił swój ton i z jakimś nerwowym czknięciem szybko spojrzał przez ramię w głąb sali. Stamtąd, wciąż od lady bufetowej, poprzez odgłosy dżazbandu dochodził coraz większy hałas.“(5)
traveller.edu.pl |Bet365 |Forum Bukmacherskie
„Siedzący teraz w loży, co swym obiciem przypominała właśnie przedział pierwszej klasy, pan redaktor tryumfująco spojrzał na obie starsze siostry, które słuchały go z mniejszą jednak egzaltacją niż poprzednio. Zatem Trumf Dukiewicz się trochę speszył. Lecz podpatrzywszy afirmatywne kiwnięcie szarego porucznika uprawiającego „nocny fach" znów ożył. — Rozumiesz mnie! — zawołał. — A pan mecenas — zwrócił się do Grossenberga. — Przecież dla mnie przynajmniej to była rewelacja... Zresztą chyba dla każdego! Literą K znaczono chałupy konfidentów! Co jak to się państwu podoba! Zjeżdża władza na wieś i od razu wie, do kogo ma się zwrócić po informacje, kto tu jest swoim człowiekiem. Psiajucha! sprytne urządzenie. I pomyśleć, do jakiego stopnia ludzie są ślepi, do jakiego stopnia nie mają nosa. Cała Galicja upstrzona była literami K i nikt tego nie dostrzegł z wyjątkiem... pokornego sługi państwa! — Trumf dyszał duma. — Więc proszę słuchać dalej — zawołał potem. — Gdy wybuchła niepodległość, ponoć jeszcze przez czas jaki litera K była na terenach Małopolski wciąż w użyciu. Aż nie przyszła reforma obyczajów policyjnych i wszystkiego nie skasowano. Bo proszę zobaczyć dlaczego... Nie mówię tego do ciebie — zwrócił się do porucznika, który wciąż sympatyzująco kiwał podbródkiem. — Dlaczego więc... Okazuje się przestawiono na inne tory... okazuje się — a tak zgodnie orzekli obaj komisarze, z którymi jechałem w pociągu — że najlepszy konfident to konfident nieświadomy. Konfidentdureń, ot co!... Płatny, świadomy swych obowiązków konfident albo coś doda od siebie, żeby się wysłużyć i przypodobać, albo coś przekręci z nadmiaru zapału, albo wreszcie sypnie się i wygada przed innymi. Najlepszych natomiast informacji dostarcza taki, który sam tego nie wie, że jest konfidentem. Po prostu wyłapuje się jakiegoś gadułę, stawia mu się wódkę i niby to po przyjacielsku z nim rozmawia. I taniej to, i skuteczniej. Facet gada, co mu ślina na język przyniesie, a zarazem mu się nawet nie śni, że już jest niejako zwerbowany do tajnej służby śledczej czy innej... Wszystko to mi przyszło do głowy — zwrócił się znów do szarego pana — kiedy opowiadałeś o swym gospodarzu, bis, bis!... Najlepszy pożytek zawsze bywa z nieświadomych naiwnych ludzi... Ot co!... A... A... a cóż to się tam dzieje dobrego — nagle zmienił swój ton i z jakimś nerwowym czknięciem szybko spojrzał przez ramię w głąb sali. Stamtąd, wciąż od lady bufetowej, poprzez odgłosy dżazbandu dochodził coraz większy hałas.“(5)
<<<< sko i kierunek wiatru obsługa
| lityczna raków sutka >>>>
traveller.edu.pl |Bet365 |Forum Bukmacherskie